Magiczne noce Cablanc czyli Bordeaux idzie w gadżety

wina Cablanc

Wiadomo, że apelacje Bordeaux i Bordeaux Supérieur nie mają łatwo i od lat borykają się z kryzysem. Prawie każdy odwiedzany tam winiarz będzie z bólem podkreślał, że znajduje się na dole bordoskiej piramidy i musi jakoś ze swoją niższością sobie radzić. W zeszłym roku – dzięki silnemu lobbingowi – prawo dopuściło dosypywanie chipsów dębowych podczas fermentacji, i wina, które w ślepej degustacji smakują jak chilijskie merloty, mnożą się na potęgę. Młoda, nowoczesna twarz Bordeaux uśmiecha się do dwudziestolatków, przekonując ich, że wino bordoskie jest osiągalne, przystępne i może dostarczyć codziennej, prostej przyjemności. Hasła i styl stawiają na młodych, dla których wino rodziców jest zbyt  wyrafinowane i za drogie, a zresztą stało się niemodne. Kampania antywinna we Francji się pogłębia, spożycie wina z roku na rok spada na głowę, hasła ze starych (sponsorowanych przez państwo!) plakatów: „Pijcie wino, żyjcie radośnie!” dziś są nie do pomyślenia.

Pijcie wino, żyjcie radośnie

Plakat z 1938

Nie tylko nikt już nie mówi o radości z kieliszka wina, nie wspomina się już nawet o zdrowiu, teraz obowiązuje dyskurs roztrząsający, które wino jest bardziej szkodliwe (podobno białe i z dwojga złego lepiej pić różowe).

W tym powszechnym amoku Jean Daniel Debart z Château Cablanc w St Pey de Castets stworzył program, który u nas dumnie się określa „edukacją dla przyszłości”.  – Nikt by do mnie nie przyjechał dla samego wina – twierdzi – musiałem mieć do zaoferowania coś więcej. To coś więcej to „Sekrety Doliny” – ścieżka zadań, jakie mogą wykonać przyjeżdżające do château razem z rodzicami dzieci. Zadań w jakimś sensie z winem powiązanych. Dzieci dostają zapinaną na biodrach saszetkę z odpowiednim oprzyrządowaniem, rodzice koszyk z prowiantem bio i gra się rozpoczyna. Można wygrać odblaskowy długopis. Program obejmuje także zwiedzanie piwnicy, gdzie np. wkłada się głowę do kadzi fermentacyjnej, w której usłyszymy odtwarzaną z taśmy „konwersację” drożdży, a dalej z piwnicy droga wiedzie do „balowej komnaty pałacu księżniczki” i… „jak będziesz duża, to weźmiesz tutaj ślub”. Dorosłe księżniczki już teraz urządzają w Cablanc wesele. A jak nie chcą wesela, to w towarzystwie swoich księciów mogą wziąć udział w magicznych nocach Cablanc. Przychodzi wtedy prawdziwy magik i z kieszeni pani siedzącej w pierwszym rzędzie wyciąga butelkę wina.

Jean Daniel Debart

Jean Daniel Debart

Jean Daniel Debart to facet pełen dobrej energii i po przejściu Doliny Sekretów i wszystkich innych atrakcji, oczarowana, czekałam na szczęśliwe zakończenie: teraz, myślałam, wina powalą mnie na kolana i będę miała za swoje wyszydzanie enoturystyki. I gdyby szukać w winach wanilii, a nie owocu, koniec podróży należałoby uznać za pozytywny. Mnie nie zdołało jednak olśnić nawet wino o nazwie Revelation wycenione na 20 euro. Śliwka, kawa i słodkie przyprawy w ustach ginęły pod pylastą teksturą drewnianych tanin. Wcześniej wino to nosiło nazwę Inaccessible (Niedostępne) i było zamknięte w gipsowej rzeźbie, do której dołączony był młotek. Cena takiej butelki: 850 euro. Jakoś  się nie sprzedawało.

Rynek, marketing, enoturystyka, magia, gadżety … Naiwnie chcę wierzyć, że żyjemy w świecie, w którym dobre, proste wino ekonomicznie się obroni. A jeśli nawet tak nie jest, to naszym dzieciom najpierw chciałabym opowiadać o świecie, w którym liczy się autentyczna jakość, a nie atrakcyjne opakowanie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: