Wino bez "ę" i "ą"

Chignin Bergeron G. Berlioz

Phillippe de Givenchy sprzedając swoje wina, rzadko bawi się w opisywanie ich smaków i aromatów. Mówi: „To jest wino powietrzne” albo „blisko ziemi”. Czasem stwierdza po prostu:  „bardzo piękne wino” lub obdarza butelki ulubionym przymiotnikiem: depouillé, który nie tak łatwo przełożyć na polski. Tłumacząc dosłownie znaczy to tyle, co ogołocone. Słownik Petit Robert mówi nam, że un vin depouillé – to wino pozbawione zmętnień, przejrzyste; słownik leksyki winiarskiej dodaje, że często określa się w ten sposób wino stare, pozbawione materii, rozwodnione. Z pewnością żadnego z tych znaczeń nie ma na myśli Philippe, gdy mówi o Chignin Bergeron Domaine G. Berlioz 2006.

Odwołuje się raczej do zastosowania, jakie słowo depouillé znajduje w opisie wyzbytego ornamentów stylu literackiego. Wino depouillé, jak to rozumiem, jest proste i bezpretensjonalne, sans chichi et niania – jak głosi inna etykieta obecna  w La Cave – czyli krótko mówiąc: bez „ę” i „ą”. Chignin Bergeron od Berlioza to niewątpliwie wino pełne, czyste, które uderza raczej intensywnością aromatu niż jego wielowarstwowością i wyczuwalną już w nosie słodyczą. Główne nuty to owoce tropikalne i szczypta azjatyckich przypraw. Gilles Berlioz ma ponoć najniższe zbiory w Sabaudii (40 hl/ha) i zbiera winogrona późno, stąd wysoki cukier i duża koncentracja.

Degustowaliśmy Chignin Bergeron 2006 podczas panelu w Magazynie i jak słusznie spostrzegł mój redakcyjny kolega Wojtek Bońkowski, zważywszy na jego pochodzenie z chłodnego, bądź co bądź, górskiego klimatu i szczep roussanne, który zwykle charakteryzuje się wysoką kwasowością, wino to zaskakuje słodyczą. Choć niewątpliwie jest ona równoważona mineralnością i pikantnym finiszem.  Jednak kadmowa żółć, słodki bukiet, miękka faktura, kremowa wręcz konsystencja i ogólna krągłość tego wina każą mi myśleć o barokowych kształtach Rubensa. Czy Rubens w swym przepychu był depouillé? W pewnym sensie, rzecz jasna, był. Proponował czystą, pozbawioną zahamowań – fakt – chwilami przytłaczającą zmysłowość. I być może w tym kontekście trzeba umiejscowić wino Berlioza, które ma w sobie coś z gorącego uścisku. W sam raz na dobry początek wieczoru. Gdybyśmy jednak chcieli je podać do kolacji, nie poszłoby już tak gładko. Zabrałam niewypitą na panelu resztkę do domu. Wypiliśmy ją z E. do risotto z kurkami. Ze smakiem. Bez ekstazy. Rubensowska słodycz przytłoczyła wszystko. Jednak rozmarzyłam się. A gdybym tak zrobiła tuńczyka z cebulowo-mangowym chutneyem. Albo krewetki w czerwonym curry… I tarte tatin na deser albo po prostu szarlotkę… Philippe mówi, że to wino świetne do homara. Takiego prawdziwego. Bretońskiego. Świeżego. Gdybyście znaleźli takiego nad Wisłą, koniecznie mnie zaproście. Przyjdę z Berliozem.

Reklamy

Tagi: , , ,

Komentarzy 17 to “Wino bez "ę" i "ą"”

  1. Wojciech Bońkowski Says:

    Homar jednak lubi kwas. Mając do wyboru (w moim krótkim życiu) Chablis i Meursault wybierał Chablis. A najbardziej szampana. Więc Chignin nie wieszczę długiego romansu z homarem.
    Dla mnie to wino nie było gorącym uściskiem, lecz raczej leniwym, niedzielnym, mieszczańskim popołudniem. Nie Rubens, tylko Fragonard. Depouillé może w tym sensie, że korzysta ze swojej zmysłowości bez skrupułów, nie udaje bardziej mineralnego i kwasowego niż jest. Jest w nim coś cynicznego, jak w każdym winie, które ma cukier resztkowy, którego mieć nie musi(ałoby). To w sumie nic złego, ale pijąc je, tęskniłem za kwasową szczerością, która nie potrzebuje upiększających przymiotników.

  2. wielezynska Says:

    Homara zawsze możemy sprawdzić. Mając Chablis w odwodzie:)
    Jak ten cukier jest motywowany rzeczywiście nie mogłam się dowiedzieć, ale mam nadzieję, że jeszcze się dowiem.

    Pzdr

  3. monty Says:

    Un style très dépouillé. Bez ornamentacji. Bez zbędnych ozdobników. I to miał zapewne na myśli Monsieur Phillippe.

    pzdr

    • monty Says:

      Napisałem tylko, że użyte w ten sposób dépouillé oznacza literalnie styl (wino, ramę, etc.) bez ornamentacji. Tak więc Pani intuicje były jak najbardziej bliskie prawdy :-). Co do wydajności, to akurat przy omawianym winie i roczniku zbiory wynosiły 40 hl/ha. Co do cukru, to moim zdaniem, nie jest absolutnie żadne ozdobnik. Roussanne późno dojrzewa, a do tego Berlioz zbiera grona najpóźniej w całym regionie. Gilles mawia: „żadnej interwencji, wina wychodzą takie naturalnie”. Podobnie jak Eric Nicolas. Można mu raczej wierzyć.

  4. wielezynska Says:

    Dziekuje za te informacje. Podobnie o Berliozie mowil de Givenchy. Jednak czy ornament czy nie, mimowolna czy swiadoma, slodycz tego wina w kontekscie regionu wcale nie jest oczywista. I to byc moze miedzy innymi czyni je ciekawym:)

  5. Wojciech Bońkowski Says:

    Jeśli późno dojrzewa, to ma mało cukru. Jeśli ma dużo cukru, to dojrzewa wcześnie. Jeśli winiarz późno zbiera szczep dojrzewający wcześnie, to godzi się z wysokim alkoholem albo cukrem resztkowym. Po co? To właśnie jest pytanie do Gilles’a Berlioza. Może on sam się wypowie na tym blogu?

  6. sstarwines Says:

    Roussanne piszemy przez dwa „s”.
    Jak tu napisał Monty:
    http://www.sstarwines.pl/sample.php?inc=note.php&note=6534
    Pzdr, sstar

    • Andrzej Daszkiewicz Says:

      Poczytałem o roussanne i prawdą jest, że dojrzewa późno, chodzi tu jednak o dojrzałość fenoliczną i aromatyczną, przychodzącą w tym przypadku dużo później, a więc przy dużej już zawartości cukru. Co więcej, kwasowość roussanne zebranego przed osiągnięciem pełnej dojrzałości fenolicznej jest zwykle zbyt wysoka, co też zmusza do późniejszych zbiorów.

  7. wielezynska Says:

    C’est vrai. Pardon. Merci. Zaraz poprawię:) Nie ma to jak dobry redaktor.

  8. sstarwines Says:

    Mam łatwiej. Wszystko piszę przez dwa „s”;)
    Pzdr, Sstar

  9. Wojciech Bońkowski Says:

    Bardzo jestem ciekaw autorskiego komentarza Berlioza to tego wina.
    Jest naprawdę dobre, i to stwierdzenie niech posłuży za ekspiację kolejnego, że:
    rozpoczęcie fermentacji jabłkowo-mlekowej przed zakończeniem alkoholowej skutkujące pozostawieniem cukru resztkowego jest jednym z najkardynalniejszych błędów w sztuce winiarskiej (przerabiane na pierwszym roku wszelkich winiarskich szkół średnich i wyższych). Wszyscy lubimy wina które „same tak wychodzą” ale aż tak wychodzić nie powinny. Lecz naprzykrzam się ewidentnie.

  10. wielezynska Says:

    Nie naprzykrzasz się wcale, już na pewno nie mi. Zawsze z radością Ciebie czytam. Myślę po prostu, że Berlioz podobnie jak Joly uważa, że” „wino jest żywym bytem, któremu należy zezwolić na spontaniczną ekspresję. Zbyt dużo enologii zabija życie. Podobnie jak operacje plastyczne rujnują naturalne piękno”.

    Można uważać to za podejście błędne, ale na pewno nie za cyniczne.

    • wielezynska Says:

      Moi drodzy, rozmawiałam już przez telefon z Państwem Berliozami, którzy sporo mi wyjaśnili. Mają też wkrótce napisać maila odnoszącego się do naszej dyskusji.

      Z tego co zdążyłam się dowiedzieć do tej pory: Chignin Bergeron 2006 nie było rocznikiem typowym. Fermentacja mlekowo-jabłkowa rozpoczęła się, zanim skończyła się fermentacja alkoholowa – stąd cukier resztkowy. Podobno pozostałe roczniki go nie mają. (Skądinąd sprawdzę to z przyjemnością ). Rację więc miał Monty pisząc, że „wina wychodzą takie naturalnie”.

  11. wielezynska Says:

    DostaŁam maila od Berlioza, wklejam to, co napisał:

    bonjour,excusez le retard.ce bergeron 2006 reste atipyque à mes autres millésimes.En effet il y a du sucre résiduel en raison que la fermentation alcoolique ne sait pas terminée alors la fermentation malolactique etait finie.en fin de printemps l’acidité volatile montait et j’ai fait le choix de ne pas levurer et de mettre le vin en bouteille ainsi.au plaisir gilles berlioz

    I tlumaczę: Bergeron 2006 jest nietypowe w porównaniu do pozostałych roczników. Rzeczywiście jest w nim cukier resztkowy, gdyż fermentacja alkoholowa trwała jeszcze, gdy skończyła się fermentacja mlekowo-jabłkowa. Pod koniec wiosny zaczęła się pojawiać lotna kwasowość i postanowiłem nie dodawać rożdży, tylko zabutelkować wino takim, jakie jest.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: